Nadużycie prawa procesowego
Strony i uczestnicy postępowania obowiązani są dokonywać czynności procesowych zgodnie z dobrymi obyczajami, dawać wyjaśnienia co do okoliczności sprawy zgodnie z prawdą i bez zatajania czegokolwiek oraz przedstawiać dowody (art. 3 k.p.c.).
Zgodnie z art. 4[1] k.p.c. z uprawnienia przewidzianego w przepisach postępowania stronom i uczestnikom postępowania nie wolno czynić użytku niezgodnego z celem, dla którego je ustanowiono (nadużycie prawa procesowego). Nadużycie prawa procesowego jest klauzulą generalną, które polega na tym, że strona lub uczestnik postępowania korzysta z przysługujących mu uprawnień w sposób niezgodny z celem, do którego zostały one stworzone.
W jednym z orzeczeń Sąd Najwyższy stwierdził, że środki procesowe mające na celu zagwarantowanie stronom ich uprawnień powinny być wykorzystywane w sposób właściwy, służący rzeczywiście realizacji tych uprawnień, a nierzetelne postępowanie strony może uzasadniać odpowiednią reakcję sądu (uchwała SN z 11.12.2013 r., III CZP 78/13, Legalis).
Ustalenie przez sąd, że strona nadużyła przysługującego jej uprawnienia procesowego, wymaga każdorazowo dokładnego zbadania okoliczności sprawy. Muszą one jednoznacznie wskazywać, że działanie strony było motywowane nielojalnym zamiarem, odmiennym od celu przewidzianego przez ustawodawcę, w szczególności zaś chęcią utrudnienia lub przedłużenia postępowania.
Kiedy może dojść do nadużycia prawa procesowego?
Jako przykład nierzetelnego postępowania wskazuje się czynności mające prowadzić do obstrukcji bądź paraliżu postępowania, np. wielokrotne wnioski o wyłączenie sędziego, oparte na tych samych okolicznościach; składnie pism procesowych tuż przed terminem rozprawy, powodujące konieczność odroczenia rozprawy, czyli skutkujące tzw. pustym terminem; wielokrotne składanie pism obarczonych brakami formalnymi, np. poprzez brak dołączenia odpisów, czy podpisania pisma.
Konsekwencje
Nadużycie prawa procesowego może uderzyć po kieszeni. W przypadku bowiem stwierdzenia przez sąd nadużycia przez stronę prawa procesowego, sąd działając na podstawie art. 226 [2] par. 2 k.p.c. może w orzeczeniu kończącym postępowanie w sprawie:
1) stronę nadużywającą skazać na grzywnę w wysokości do 3.000 zł;
2) niezależnie od wyniku sprawy, odpowiednio do spowodowanej tym nadużyciem prawa procesowego zwłoki w jej rozpoznaniu, włożyć na stronę nadużywającą obowiązek zwrotu kosztów w części większej, niż wskazywałby wynik sprawy, a nawet zwrotu kosztów w całości.
Sąd może ponadto na wniosek strony przeciwnej:
1) przyznać od strony nadużywającej koszty procesu podwyższone odpowiednio do spowodowanego tym nadużyciem zwiększenia nakładu pracy strony przeciwnej na prowadzenie sprawy, nie więcej jednak niż dwukrotnie,
2) podwyższyć stopę odsetek zasądzonych od strony, której nadużycie spowodowało zwłokę w rozpoznaniu sprawy, za czas odpowiadający tej zwłoce, z tym że stopa może zostać podwyższona nie więcej niż dwukrotnie; przepisów o maksymalnej dopuszczalnej wysokości odsetek ustawowych za opóźnienie nie stosuje się.
Jeśli sąd dostrzeże, że działania strony można poczytywać za nadużywanie swoich uprawnień procesowych, musi uprzedzić ją o możliwych konsekwencjach, w przeciwnym wypadku sąd nie będzie mógł zastosować sankcji.
Gdy zaprzeczanie faktom kończy się grzywną
Zgodnie z art. 127 k.p.c. w piśmie procesowym mającym na celu przygotowanie sprawy do rozstrzygnięcia (pismo przygotowawcze) strona powinna zwięźle podać stan sprawy, wyszczególnić, które fakty przyznaje, a którym zaprzecza, oraz wypowiedzieć się co do twierdzeń i dowodów zgłoszonych przez stronę przeciwną. Zaprzeczenie faktom – o ile są ku temu podstawy – jest zatem powinnością strony, a zaniechanie tej czynności może skończyć się milczącym przyznaniem faktów. Gdy strona nie wypowie się bowiem co do twierdzeń strony przeciwnej o faktach, sąd, mając na uwadze wyniki całej rozprawy, może fakty te uznać za przyznane (art. 230 k.p.c.).
Zaprzeczenie faktom ma jednak swoje granice, o czym przekonał się przedsiębiorca z Lublina.
W sprawie VIII GC 1429/23 przed Sądem Rejonowym Lublin-Wschód w Świdniku powód – spółka z o.o. z Lublina – dochodziła zapłaty 3.096 euro za dwie palety borówek (720 kg) sprzedane przedsiębiorcy K.B. Pozwany twierdził, że w ogóle nie doszło do zawarcia umowy ani odbioru towaru.
W toku postępowania zeznania świadków oraz dokumenty (zamówienie, faktura) potwierdziły, że pozwany zamówił i odebrał borówki, ale nie zapłacił ceny. Sąd uznał więc roszczenie za zasadne i zasądził na rzecz powoda, m.in.:
- 3.096 euro z odsetkami za opóźnienie w transakcjach handlowych,
- 329,62 zł tytułem ryczałtowej rekompensaty za koszty odzyskiwania należności (70 euro),
- 4.521,10 zł kosztów procesu.
Kluczowy element tego orzeczenia dotyczy jednak nadużycia praw procesowych. Pozwany od początku kategorycznie zaprzeczał zawarciu umowy i odbiorowi towaru, mimo że materiał dowodowy – zdaniem sądu – jasno wskazywał co innego. Jak wynika z uzasadnienia wyroku, na posiedzeniu przygotowawczym sąd wyraźnie pouczył go, że takie zachowanie może zostać uznane za nadużycie prawa procesowego w rozumieniu art. 226² k.p.c., zwłaszcza jeśli okaże się, że twierdzenia są nieprawdziwe i zmierzają jedynie do przewlekania sprawy.
Mimo tego pouczenia pozwany nie zmienił stanowiska. W efekcie, poza przegraną w procesie, sąd nałożył na niego grzywnę w maksymalnej wysokości tj. 3.000 zł na podstawie art. 226² § 2 pkt 1 k.p.c., podkreślając że:
- strony muszą przedstawiać twierdzenia zgodnie z prawdą i bez zatajania okoliczności (art. 3 k.p.c.),
- nadużyciem prawa procesowego jest świadome przedstawianie nieprawdziwej wersji wydarzeń tylko po to, aby przedłużyć postępowanie,
- takie zachowanie uderza nie tylko w stronę przeciwną (opóźnia zaspokojenie jej roszczeń), ale też generuje niepotrzebne czynności sądu i obciąża świadków.
Wyrok jasno pokazuje, że bezrefleksyjne zaprzeczanie faktom ma swoje granice. Świadome nadużywanie praw procesowych może skończyć się nie tylko przegraną i kosztami, lecz także grzywną.
Radca prawny, partner







