Czy zmiana jednej litery w nazwie wystarczy, by uniknąć sporu o znak towarowy? Najnowszy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego pokazuje, że niekoniecznie.
Spór o znaki Gerdin i Verdin, toczący się od 2016 roku, dotyczył oznaczeń funkcjonujących na tym samym rynku i odnoszących się do identycznych towarów. Nazwy różniły się jedynie pierwszą literą i NSA uznał, że taka różnica może nie być wystarczająca, by wykluczyć ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd. Sąd nakazał Urzędowi Patentowemu RP ponowne rozpoznanie sprawy.
Komentując sprawę na łamach Prawo.pl, Anna Gołębiowska zwróciła uwagę, że kluczowe znaczenie miała identyczność towarów oraz istnienie tzw. rodziny znaków towarowych. To właśnie te elementy mogą przesądzać o szerszym zakresie ochrony znaku.
Orzeczenie NSA jest ważnym sygnałem dla przedsiębiorców i twórców marek: ochrona znaków towarowych nie kończy się na porównaniu nazw. W realiach rynkowych nawet drobne podobieństwa mogą mieć istotne znaczenie prawne.
Zapraszamy do zapoznania się z pełnym artykułem: LINK







